TOP 15 najlepszych podróży 2017 według polkanatropie.pl

Jeszcze chwila i wkroczymy w 2018 rok. Modne są teraz różne podsumowania czy wyznaczanie celów na nowy rok. Ja swoje roczne cele zachowam dla siebie. Spisane starannie w notesie, a już wkrótce za radą kolegi wylądują na ścianie. Dla was mam swoją generalną Listę Marzeń, która notabene wymaga grubej aktualizacji, więc ten punkt również znalazł się na mojej liście. Postanowiłam jednak podsumować swój podróżniczy rok, by przekonać się na własnej skórze, że to był dobrze spędzony czas.

Na początku spróbowałam popularnego w tym czasie 2017bestnine.com.  To strona, która liczy „lajki” na Instagramie i tworzy kolaż z dziewięciu najpopularniejszych zdjęć w 2017. Ja na swoim się zawiodłam, a raczej rozczarowały mnie preferencje ludzi. Na dziewięć kwadracików, znalazły się tylko trzy z podróży. Wychodzi na to, że użytkownicy Instagrama polubili najbardziej moje zdjęcia z kieliszkiem wina, czy w obcisłych wieczorowych sukienkach. Te z kolei wrzucam bardzo rzadko, jako że traktuję mój profil bardziej jako podróżniczy reportaż.

Rozczarowana, postanowiłam usunąć kolaż i stworzyć swoje własne podróżnicze „Best Nine” 2017. Szybko okazało się, że nie zmieszczę się w dziewięciu zdjęciach. Z trudem ograniczyłam liczbę do piętnastu! Poniżej znajdziecie więc wspomnienia z moich najlepszych podróży 2017. Tych dalekich, jak i tych zupełnie bliskich w Polsce, a jednak wartych zapamiętania. Wniosek – to był owocny, podróżniczy rok, a po nim mam jeszcze tylko ochotę na więcej.

1. CHICAGO 

Chicago, miasto bluesa i polskiej kiełbasy. Czasami trudno mi w to uwierzyć, ale na początku 2017 wciąż mieszkałam w Stanach Zjednoczonych. Podróż do „Wietrznego Miasta” była dla mnie ostatnią wycieczką w USA. Spotkałam swoją dawną przyjaciółkę z dzieciństwa i poznałam nowe, inspirujące osoby. Do tej pory śledzę Pawła, który wyruszył z Chicago w swoją dwuletnią podróż wokół świata na motocyklu (thecultureride). Dzięki niemu mogłam też poznać bliżej życie polskich imigrantów, których w Chicago i jego okolicy jest najwięcej.

2. NOWY JORK 

Nowy Jork zwiedzałam już wcześniej, jednak ten jednodniowy wypad był dla mnie szczególny, bo ostatni. To miasto wyjątkowe, gdzie spotykają się wszystkie kultury świata i ludzie o każdym statusie społecznym, od bezdomnego na ulicy, po miliardera pokroju Trumpa. Dla mnie trochę zwariowane, za szybkie, zbyt dynamiczne. Kochałam do niego wracać, ale ciężko byłoby w nim zamieszkać. Tego dnia pożegnałam swoją najlepszą przyjaciółkę z USA, z którą zresztą łączyła nas słowiańska krew, bo wbrew pozorom była Czeszką. Zwiedziłam też miejsca, których nie udało się wcześniej zobaczyć. Tak, rok to zdecydowanie  za mało, by poznać Nowy Jork!

3. WARSZAWA 

W Warszawie byłam już kilka razy, jednak teraz znalazłam więcej czasu na zwiedzanie, o czym pisałam tutaj. Może nie jest to Nowy Jork, jednak wciąż metropolia, która dla mnie na dłuższą metę robi się męcząca. Zwykle wtedy szukam cichych miejsc, z dala od zgiełku i odgłosów ulic, jak Central Park w Nowym Jorku, czy właśnie Łazienki Królewskie w Warszawie. Wyjazd ten był również okazją, by spotkać starych przyjaciół, których większość nie widziałam od ponad roku.

4. LONDYN

To mój drugi powrót do stolicy Wielkiej Brytanii, w której spędziłam dwa szybkie dni. Znów kluczowa była organizacja i sprawna kondycja, bo razem z przyjaciółmi przeszliśmy pieszo jakieś kilkanaście kilometrów. Przyjemnie było znów poczuć brytyjski klimat, zachwycić się zabytkami miasta, podziwiać dwupiętrowe, czerwone autobusy i zjeść tani obiad w Chinatown. Podróż nieco melancholijna, bo zaledwie miesiąc wcześniej doszło do ataku terrorystycznego, gdzie właśnie na Westminster Bridge i jego okolicy zginęły 4 osoby, a około 40 zostało rannych. Nie zabrakło więc też chwil do głębszej refleksji.

5. LIVERPOOL

To moje ulubione miasto w Anglii. Dlaczego? Oprócz podróży mam jeszcze inne pasje, a jedną z nich jest piłka nożna. Kocham angielską ligę, a jeszcze bardziej drużynę Liverpool FC, która ma oczywiście w tym mieście swoją siedzibę. Kiedyś spędziłam jedno lato w Liverpoolu i znam go już prawie na pamięć. Lubię tam ciągle wracać i już od kilku lat pojawiam się na stadionie minimum raz w sezonie. Zdradzę wam jeden cel na 2018. W Liverpoolu będę ponownie w lutym i myślę, że pojawią się w końcu jakieś wpisy na temat mojej pasji do piłki, jak i samym mieście.

6. TRÓJMIASTO

To mój drugi powrót do Trójmiasta. Wybrałam się tam na rozmowę rekrutacyjną i chociaż nie udało się przejść wszystkich etapów, to jednak wyjazd zamienił się w miły, słoneczny czas w gronie przyjaciół. Tym razem ominęłam Gdynię, jednak udało się być w Gdańsku i Sopocie. W Gdańsku zachwycałam się przepiękną architekturą, a miasto to od dawna wymieniam w swoim TOP 3 w Polsce. W Sopocie zaś odpoczywaliśmy na plaży. Czy jest coś przyjemniejszego niż zimne piwo na gorącym piasku o zachodzie słońca?

7. PUSTYNIA BŁĘDOWSKA I SZLAK ORLICH GNIAZD

O tym, że mamy pustynię w Polsce pisałam tutaj. Na dodatek jest to największa pustynia śródlądowa w Europie, a co najlepsze tylko godzinę od Krakowa, gdzie na co dzień mieszkam. Wspaniała baza wypadowa na jednodniową wycieczkę. Ja wybrałam się tam z przyjaciółmi w Boże Ciało, a pogoda naprawdę nas rozpieszczała. Tak nam dopiekło słońce na piasku, że z przyjemnością rozłożyliśmy potem piknik w cieniu drzew. Następnie kontynuowaliśmy podróż Szlakiem Orlich Gniazd, na który składają się ruiny średniowiecznych zamków. Dla mnie, wielkiego fana Sienkiewicza, była to również wspaniała lekcja historii Polski.

8. SANDOMIERZ, TARNOBRZEG, PACANÓW

Do miasta Ojca Mateusza wybraliśmy się w inną słoneczną niedzielę. To kolejny świetny pomysł na jednodniową wycieczkę dla Krakowian. Za kilka złotych wyszliśmy między innymi na szczyt Wieży Opatowskiej, gdzie podziwialiśmy ceglany Sandomierz. Byliśmy też w zamku, czy Wąwozie Królowej Jadwigi. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Tarnobrzeg, gdzie jednak większość upalnego czasu spędziliśmy na plaży. Ostatnim punktem był przystanek w Pacanowie i spełnienie marzenia z dzieciństwa, czyli zdjęcie z Koziołkiem Matołkiem! Nie zdążyłam jeszcze dodać wpisu z tej wycieczki, ale na pewno poczytacie o niej w 2018.

9. ZALIPIE 

Zalipie, czyli najbardziej instagramowa wieś w Polsce. O wycieczce do niej marzyłam o dawna, więc ucieszyłam się, kiedy odkryłam, że również znajduje się rzut beretem od Krakowa. Wieś tę charakteryzują malownicze chaty ozdobione w kolorowe kwiaty. Wzory znajdują się jednak nie tylko na ścianach domów, ale także studniach, meblach, talerzach, solniczkach, czy budzie dla psa. Mieszkańcy malują dosłownie wszystko, a co roku odbywa się konkurs na najpiękniej przystrojoną chatę.

10. PIENINY

Brakowało mi czasu z dala od zgiełku miasta. Tęskniłam za dniami w harmonii z matką naturą. Udało mi się do niej wrócić w Pieninach, gdzie wybrałam się na weekendowy wypad z przyjacielem. W ciągu dwóch dni zdobyliśmy trzy szczyty górskie, w tym najwyższy, Wysoka. Wyjazd był też rozpoczęciem mojego projektu Korony Gór Polski, o którym piszę więcej tutaj. Zdradzę, że w tym roku planuję jeszcze więcej górskich wypadów, a także marzy mi się noc w schronisku lub pod namiotem. Jakie szczęście, że mieszkam na południu Polski!

11. PRAGA

Chociaż tak blisko, to jednak długo nie mogłam dotrzeć do swojej wymarzonej Pragi. Udało w sierpniu tego roku, do czego zmotywował mnie również zlot Erasmus’ów z Limerick. Wybraliśmy Pragę z kilku powodów. Jest mniej więcej w centrum Europy, więc dla większości sprawiedliwa odległość. W miarę tania (chociaż to już zależy, czy zarabiasz w euro, czy złotówkach), przepiękna architektura, mnóstwo zabytków, nocnych klubów i pysznego jedzenia. Udało mi się odświeżyć stare znajomości i nawiązać nowe kontakty. Jak tylko będę mieć jeszcze okazje, z przyjemnością wrócę do stolicy Czech.

12. MAZURY 

Nie mam do nich szczęścia, ale tylko jeśli chodzi o pogodę. W tym roku byłam tam po raz drugi i chociaż pogoda barowa, to jednak ubawiłam się po pachy. Wybrałam się na Ogólnopolski Zlot Kibiców Liverpoolu i wspólnie spędziliśmy kilka wesołych, śpiewających dni. I to dosłownie śpiewających, bo wróciłam ze zdartym gardłem od nadmiaru odśpiewanych przyśpiewek. Przyjemny relaks dla ciała i umysłu. Zamknięci w ośrodku, gdzie otaczały nas tylko lasy i jeziora, mogliśmy spędzić radosny czas w gronie ludzi, których łączy jedna pasja – piłka nożna.

13. UKRAINA 

Tak, to zdjęcie to naprawdę Ukraina! Konkretnie miasto Odessa, czyli taki południowy kurort nad Morzem Czarnym dla naszych sąsiadów. Zwiedziliśmy na prawdę dużo, bo przez kilka dni poruszaliśmy się samochodem. Jadłam w najlepszej restauracji we Lwowie, by potem zapuścić się wgłąb kraju, gdzie oglądałam największą biedę, jaką dotychczas widziałam w Europie. Ten wyjazd był również dla mnie wspaniałą lekcją, oraz okazją, by złamać kilka stereotypów. Na blogu pojawił się wpis o 10 ciekawostkach na Ukrainie, ale na pewno planuję jeszcze coś dodać w 2018.

14. MOŁDAWIA

Bardzo niepopularny kierunek wakacji. Kraj bardzo biedny i tak mało znany, że założę się, że dużo Europejczyków nie wie nawet o jego istnieniu. My wybraliśmy się tam głównie dla wina, o czym możecie więcej poczytać tutaj. Dla mnie była to jednak ciekawa podróż, pełna licznych wyzwań. Głównie dlatego, że mało się mówi w turystycznym świecie o Mołdawii. Wyobraźcie sobie, że nie znaleźliśmy nawet osobnego dla kraju przewodnika. Kupiliśmy więc przewodnik „Rumunia i Mołdawia”, gdzie pierwszy kraj stanowił jakieś 90% książki. Jak można się domyślić, wielu rzeczy dowiadywaliśmy się już na miejscu.

15. WROCŁAW

Obok Gdańska i Krakowa, zawsze umieszczałam Wrocław w swojej trójce najlepszych miast w Polsce. Byłam już wcześniej przejazdem, ale nigdy nie miałam wystarczająco czasu, by go zwiedzić. Udało się w listopadzie, gdzie mojej krótkiej wycieczce towarzyszyła doniosła atmosfera Święta Niepodległości. Nie ukrywam jednak, że największą motywacją do przyjazdu była dla mnie Kamila. Na co dzień mieszkająca w Irlandii, z którą spotykam się w różnych zakątkach Polski i świata.

 

To był naprawdę cudowny rok. A ty którą podróż w 2017 roku wspominasz najchętniej? 🙂

  • blueeyedpanda

    Super podróże! Zalipie kojarzę bardziej z Wiedźmina 😀 ale jeśli jest blisko Krakowa to może w tym roku tam zajadę 🙂
    Zdecydowanie najciekawszym wypadem dla mnie była Teneryfa. Uwielbiam morze, lubię góry – tam jest wszystko 🙂 przejechane 500 km autem dowodzi że nie tylko leżałam na plaży, ale zwiedziłam prawie wszystko co chciałam zobaczyć 🙂
    Chociaż Amsterdam w kilka godzin mnie mocno zachwycił, a Edynburg urzekł swoją architekturą, wypad nad Solinę i do Zakopanego zrelaksował. Ehh ciężko wybrać najlepsze 😀

    • Super! Ja jeszcze nie dotaram na Teneryfę i jestem raczej zwolennikiem gór, ale skoro ma się i góry i morze, to chyba jeszcze lepiej 🙂 Na pewno muszę kiedyś odwiedzić. A co do odkrywania bliższych miejsc w Polsce, to naprawdę warto. Mamy wiele pięknych miejsc, którymi można się zachwycić.

  • Ania Kaniewska

    Miałaś podróżniczo świetny rok 🙂 nam udało się pojechać tylko w 3 główne miejsca: Foz do Iguacu, Rio de Janeiro i Pirenopolis. Przy okazji skoczyliśmy do Argentyny i Paragwaju oraz na rajskie wyspy Angra dos Reis. Przygotuj się w przyszłym roku wracamy ! A ja też mam kartę Korony Polski, ale jeszcze nie zaczęłam robić, także możemy pochodzić razem 🙂 Pozdrawiam!

    • Tylko? Chyba „AŻ” w trzy miejsca. Może liczba nie robi wrażenia, ale za to miejsca już tak 🙂 Już się nie mogę doczekać i z chęcią się wybiorę razem w góry! Trzeba uzupełniac kolejne pieczątki.
      PS Ania, to właśnie dzięki tobie wiem o KGP 😉