Top 10 najlepszych podróży 2018 według polkanatropie.pl

Kocham 2018 rok! Przyniósł mi dużo pozytywnych zmian i doświadczeń. Dwa razy się przeprowadzałam, dwa razy zmieniałam pracę (by w końcu trafić do tej wymarzonej), poznałam wiele ciekawych osób, zaręczyłam się i odwiedziłam dziewięć nowych krajów. Na dodatek większość tych miejsc zobaczyłam dopiero pod koniec roku, w mniej niż dwa miesiące. WOW! Szalony bilans, ale ja mam ochotę na więcej.

Kontynuując tradycję z zeszłego roku, wybrałam 10 najlepszych podróży 2018. Niektóre trwały dwa tygodnie, inne zaledwie jeden dzień, ale to właśnie te najmilej wspominam:

1.Wysowa Zdrój

Lubię ten wyjazd. Wprawdzie to tylko szybki, weekendowy wypad w góry, ale spędziłam go ze znajomymi ze szkoły średniej i dla nas był też to powód do wspominek. Graliśmy w chińczyka, jeździliśmy na łyżwach (z różnym skutkiem), ale przede wszystkim odnaleźliśmy masę śniegu, którego wtedy wcale nie było w Krakowie. Wspaniale było zobaczyć białą zimę, odmrozić nos, wdrapać się na szczyt góry (schodziliśmy już za to z płaczem) i po prostu spędzić miły czas ze starymi znajomymi.

2.Sudety

To był mój pierwszy raz w tej części Polski i w Sudetach. Celem było zdobycie kolejnych szczytów z Korony Gór Polski. Lubię ten wyjazd przez wyzwania z jakimi się wtedy mierzyliśmy. Ponad -20 stopni mrozu, a w niektórych momentach brodzenie w śniegu prawie po kolana. Przekraczaliśmy granicę swoich możliwości, hartowaliśmy ducha i charakter. Lecz kiedy już wpięliśmy się szczyt, odcięci od świata, w zupełnej ciszy i otoczeni jedynie naturą, szybko zapomniałam o odmrożonych stopach. Za moment jak ten, oddałabym wszystko.

3.Ukraina

Rok wcześniej spędziłam tydzień na Ukrainie, lecz z przykrych okoliczności musieliśmy ominąć Kijów. Zaledwie kilka miesięcy później wracałam do stolicy pociągiem pełnym rozśpiewanych kibiców. Najlepsze w tym wyjeździe to chyba właśnie podróż pociągiem. Jechaliśmy, by oglądać nasz ukochany Liverpool w finale Migi Mistrzów i by spełnić wielkie piłkarskie marzenie. Ostatecznie legło w gruzach, ale wyjazd ten zapamiętam na zawsze. Do Kijowa zjechali kibice Liverpoolu z całego świata, jednak te czerwone koszulki dały nam poczucie jedności, wielkiej multikulturowej rodziny, którą połączył jeden klub. Na dodatek świetnie się wszyscy razem bawiliśmy.

4.Portugalia

To mój ulubiony wyjazd 2018 roku! Trzy dni w okolicy Lizbony, by potem ruszyć w dziewięciodniową wyprawę vanem po malowniczych drogach Portugalii. Mijaliśmy małe wioski z brukowanymi uliczkami, zielone gaje, piaszczyste plaże, a także duże miasta, jak wspomniana Lizbona czy Porto. Każdego dnia próbowałam jednego lokalnego jedzenia, a resztę posiłków gotowaliśmy sobie sami na gazowej kuchence. Wszystko było smaczne i zdrowe, a mój żołądek przeżywał kulinarną rozkosz. Do Portugalii na pewno wrócę jeszcze nie raz!

5.Zjednoczone Emiraty Arabskie

To nie tylko wyprawa na Bliski Wschód, ale właściwie przeprowadzka. Dubaj i Emiraty to teraz mój dom, a ja jadąc tutaj, miałam wiele różnych obaw. Okazało się jednak, że to co czytamy na internecie albo słyszymy od znajomych naszych znajomych, często mija się z prawdą. Dubaj wiele razy mnie zaskakiwał swoim przepychem, budynkami, czy miejscami tak abstrakcyjnymi, że nie mogłyby być nigdzie indziej na świecie. Po raz pierwszy mogłam też obserwować życie muzułmanów i ich kulturę. Nie jest to może miejsce, w którym mogłabym osiąść na stałe, ale na pewno warte zobaczenia.

6.Francja

To był krótki, ale pełen wrażeń wypad. Po dwóch miesiącach smażenia się w dubajskim słońcu, nareszcie wróciłam do Europy. Wyszliśmy na spacer po Paryżu i szczerze mówiąc, prawie się popłakałam ze wzruszenia. Moje oczy nie mogły się nacieszyć bogactwem architektury i różnorodnością budynków. Chłonęły każdy najmniejszy detal. Podziwiałam też kolorowe drzewa i kopałam liście na chodniku jak małe dziecko. Paryż dał mi namiastkę domu i czułam się tam naprawdę szczęśliwa.

7.Singapur

Nigdzie indziej na świecie nie widziałam takiego poszanowania dla natury w mieście. Singapur to ogromna metropolia, pełna wysokich drapaczy chmur. Mimo to, drzewa otulają tu każdą drogę, a rośliny wyrastają dosłownie ze ścian i dachów budynków. Wszędzie pełno parków i pasów zieleni, co daje wrażenie, że dżungla wdziera się do miasta. Chciałabym, żeby każde miasto mogło tak wyglądać! Jednocześnie jest niezwykle rozwinięte, z wieloma nowinkami technicznymi. Mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę! Szkoda tylko, że jest tam tak wilgotno i duszno.

8.Australia

Po prostu WOW! Być na drugim końcu świata, na innym kontynencie, w miejscu, o którym kiedyś tylko śniłam. Tym razem odwiedziłam tylko Melbourne, ale ciekawiło mnie dosłownie wszystko. Spacerowałam po centrum, ale pojechałam też na plażę nad ocean, by trochę odpocząć od miejskiego „betonu”. Następnego dnia poszłam do ogrodu botanicznego, a tam podziwiałam mnóstwo tropikalnych roślin, o których istnieniu nie miałam nawet pojęcia. Odkryłam też najlepszą kawę na świecie, lecz co ważniejsze, polskie delikatesy! Po dwóch miesiącach na obczyźnie, taki widok to raj dla duszy.

9.Ghana

To mój pierwszy afrykański kierunek, dlatego jadąc tam byłam niezwykle podekscytowana. Pokochałam życzliwość ludzi, ich bezinteresowną pomoc, ciekawość małych dzieci. Wydałam sporo na naturalne kosmetyki, a moje włosy po oleju kokosowym lśnią teraz jak po wizycie w salonie fryzjerskim. Dużo rzeczy mnie jednak zasmuciło. Biedne slamsy i rodziny mieszkające w barakach, spacerujące boso dzieci, ciężko pracujący ludzie na skrzyżowaniach, próbujący sprzedać cokolwiek kierowcom, czy ogromne sterty śmieci na plaży. Miejsce, które na pewno zmusza do refleksji.

10.Malezja

To taki trochę powrót do Singapuru. Wielkie miasto, które idealnie koegzystuję z naturą. Tym razem ominęłam jednak centrum i pojechałam do Jaskiń Batu, w których kryje się hinduistyczna świątynia. Żeby wdrapać się na szczyt, musiałam pokonać 272 kolorowych schodków. Wejścia zaś strzegł największy na świecie posąg Murugana o wysokości 42,7m, cały oblany w złotej farbie. Między tymi kolorowymi posążkami i masą turystów, skakały odważne małpki. Chętnie wydrą ci z ręki jedzenie, czy nawet telefon. Musiałam więc uważać, kiedy robiłam zdjęcia.

Podsumowując i dodając:

*Wróciłam do trzech odwiedzonych wcześniej krajów: Czechy, Ukraina, Anglia

*Odwiedziłam trzy nowe kontynenty: Azja, Afryka, Australia

*Odwiedziłam dziewięć nowych krajów: Portugalia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Francja, Singapur, Australia, Ghana, Republika Południowej Afryki, Malezja, Niemcy

*W Polsce zwiedziłam: Wysową Zdrój, Sudety, Bukowinę Tatrzańską, 2x Warszawę,