Polka na tropie USA: Jacy są Amerykanie?, odc. 3

Na ostatnich zajęciach nauczyciel zapytał nas, jakie mamy w naszych krajach stereotypy o Amerykanach. Wiedz, że w mojej klasie były różne narodowości, począwszy od Brazylii i Argentyny, przez Niemcy i Irlandię, na Republice Południowej Afryki i Australii kończąc. Cały glob zaczął więc rzucać swoimi stereotypami. Oj, trochę im się oberwało. Okazało się, że Amerykanie są grubi, nie znają geografii, są zarozumiali, myślą tylko o pieniądzach i biegają po ulicy z bronią. Były też pochlebne: że Amerykanie to patrioci, mają wykwalifikowanych naukowców, szerzą ideę wolności…jacy więc są naprawdę?

W USA mieszkam już ponad dziewięć miesięcy. Różne doświadczenia i sytuacje w jakich się znalazłam, pozwoliły mi zrozumieć nieco kulturę amerykańską i ich sposób myślenia. Poznałam dużo ludzi, w różnych przedziałach wiekowych i wywodzących się z całkowicie innych środowisk. Właściwie nie powinniśmy generalizować (tym są właśnie stereotypy), bo przecież Amerykanin nr. 1, nigdy nie będzie taki sam jak Amerykanin nr. 2. Tak samo jest w przypadku innych narodowości, ludzie są po prostu różni. Spróbuję ci jednak opowiedzieć kilka cech, jakie łączą wielu Amerykanów. Także różnic w kontekście Polska-Ameryka.

1. How are you? Jak się masz?

4

Wchodzę do kuchni na śniadanie, mijam sąsiada na ulicy, odbijam kartę na recepcji w siłowni i za każdym razem prowadzę dialog, który ja nazywam „How are you?”. Wygląda to mniej więcej tak:

A. Hi, how are you?
B. Hi, I’m good. And you?
A. I’m fine. Thanks

A. Cześć, jak się masz?
B. Cześć. W porządku. A ty?
A. Ja też, dzięki.

Długo nie mogłam się do tego przyzwyczaić. W Polsce mówię zazwyczaj samo „dzień dobry”, albo „cześć”. Oczywiście zadaję też pytania w stylu: co słychać, jak się masz, co tam u ciebie – ale raczej osobom, które znam już dłużej i z którymi łączą mnie bliższe relacje, a nie wszystkim i w każdej sytuacji. Bardzo mnie to na początku drażniło, dopóki nie zrozumiałam, ze to po prostu element ich kultury. Teraz nawet odpowiadam z uśmiechem, bo przecież miło, jak się wszyscy pozdrawiają. Szkoda tylko, że zwykle brzmi to bez większego przekonania, jakoś tak automatycznie…

2. Integracja

IMG_3239.JPG

Impreza na zakończenie lata, przyjęcie w stylu gwiazd Hollywood, czy może konkurs na najbrzydszy świąteczny sweter? Każda okazja jest dobra, żeby spotkać przyjaciół, napić się drinka i porozmawiać. Pojęcie „socialize” często towarzyszy mi w Stanach. Amerykanie dbają o stosunki towarzyskie, regularnie spotykają swoich znajomych, organizują przyjęcia i wysyłają kartki na każdą możliwą okoliczność. I jeśli mówi się, że Polacy lubią plotkować, to spróbuj porozmawiać z Amerykaninem. Zada ci mnóstwo pytań, często bezpośrednich lub na tematy, które w Polsce są jeszcze tabu. Przy okazji opowie wszystko o szefie, domu i dzieciach. Oni po prostu kochają rozmawiać.

3. Działacz społeczny

img_0991

Wielu Amerykanów angażuje się w życie społeczeństwa, nie tylko w skali ogólnej, ale także swojego najbliższego otoczenia. Robią to oczywiście bezpłatnie i bezinteresownie. Udzielanie lekcji religii w Kościele (tak, nie musisz być księdzem, czy katechetą), organizacja biegu charytatywnego w szkole, opiekun na obozie harcerzy, zbiórka ubrań dla bezdomnych… Często wychodzą z założenia – skoro mam dużo, dlaczego nie podzielić się tym z innymi. Niestety druga połowa myśli zupełnie odwrotnie. Mogą zarabiać tysiące dolarów, a zazdrościć sąsiadowi każdej najdrobniejszej rzeczy. Będą więc kursować od pracy do domu i skrzętnie przechowywać zielone papierki na koncie, bojąc się wydawać nawet na własne przyjemności.

4. Pewność siebie, czy narcyzm?

img_0335

To cecha nad którą my-Polacy nadal pracujemy. Często sobie ujmujemy, nie wierzymy w swoje umiejętności, wątpimy, że możemy zrobić coś wielkiego. Zupełnie odwrotnie ma się to u Amerykanów. Już od dziecka wpajana jest im idea „Amerykańskiego snu”, dlatego rosną w poczuciu pewności siebie i determinacji, by osiągnąć sukces. Od małego próbują rozwijać swoje talenty i pasje, często otrzymując wiele wsparcia od rodziców, a zero krytyki. Niestety wielu z nich popada później w skrajność i nie potrafi wypracować odpowiedniego balansu. Wtedy pewność siebie zastępuje zarozumiałość.

5. Leniwi, czy nie mają czasu?

IMG_0821.JPG

Mówi się, że Amerykanie „żyją w biegu”, ciężko pracując na swój sukces. Nie mają czasu na gotowanie, zakupy, sport, odpoczynek. Efekty? W Ameryce po raz pierwszy w życiu jadłam ziemniaki „ugotowane” w… mikrofalówce. Wiele ludzi nie ma w domu czajnika. Wodę na herbatę czy kakao przecież też można zagotować w niezastąpionej mikrofalówce. O popularności fast-food’ów nie muszę już przypominać, często z możliwością tzw. drive through, gdzie zamawiasz jedzenie przez okienko. W Ameryce możesz też tak kupić kawę w Starbucksie, czy wyciągnąć pieniądze z bankomatu. Nie trzeba nawet wysiadać z samochodu.

6. Gadżety i samochody

img_0840

Stany Zjednoczone to ojczyzna gadżetów. Amerykanie lubią ułatwiać sobie życie. Podręczniki w szkołach zastępują iPad’y, w kuchni lądują przedziwne gadżety, jak elektryczna suszarka do sałaty, a drzwi wejściowe możesz otworzyć też za pomocą kodu, bo komu chce się szukać kluczy w torbie (zwłaszcza damskiej!). Amerykanie nie wyobrażają sobie życia bez samochodów. Zabierają je wszędzie, nawet na siłownię oddaloną pięć minut od domu, po czym szukają parkingu przez kolejne 15 minut, by zaparkować jak najbliżej drzwi. Tutaj prawie nikt nie chodzi pieszo. Samochody swoim rozmiarem znacznie przekraczają europejskie standardy. Wielkie vany, pikapy, dżipy to codzienność na amerykańskich autostradach. Popularne jest też oklejanie swoich pojazdów, dzieląc się z innymi kierowcami swoją przynależnością do danego Kościoła, partii, czy uniwersytetu.

7. Nadopiekuńczość

img_0250

Amerykańscy rodzice są po prostu przewrażliwieni. Dzieciom trzeba kroić winogrono na cztery kawałki, a drobne zadrapanie na kolanie traktuje się co najmniej jakby złamaną nogę. Czasami mam wrażenie, że rodzice wykonują za nich wszystkie czynności, co prowadzi później do tego, że 13-latek nie potrafi sobie posmarować kromki chleba. Dmucha się na nich i chucha z każdej strony, mało kiedy krytykuję, a wręcz przeciwnie wpaja przesadny narcyzm. Później młody człowiek idzie do college’u, pierwszej pracy, zakłada własną rodzinę i nagle wychodzi jego bezradność. Wpada więc w egzystencjalne rozterki, a psycholodzy zbierają kolejne czeki.

8. Kultura pod znakiem zapytania?

img_2802

Kiedyś wyszłam na kolację z Amerykaninem, otworzył mi drzwi i pozwolił pierwszej przejść, a ja byłam w takim szoku, że ledwo wykrztusiłam „dziękuję”. O ile w Polsce mężczyźni otwierają przed tobą drzwi, przysuwają krzesło, zabierają płaszcz, nie oczekuj tego od swojego amerykańskiego chłopaka. Kiedy wychodzę ze znajomymi na obiad do restauracji i zaczynam operować sztućcami, czuję się francuska madame w gronie tubylców. Nóż mógłby dla nich w ogóle nie istnieć, a jedzenie zostaję po chwili tak wymieszane na talerzu, że zamienia się w dziecięcą papkę. Ciekawe dlaczego szybko tracę apetyt.

9. Brak zainteresowań

img_2867

Czasami umawiam się w Ameryce na randki i już po pierwszym spotkaniu okazuję się, że zwyczajnie nie mamy o czym rozmawiać. Większość Amerykanów interesuje jedynie ich praca, ewentualnie futbol, bądź z kim ostatnio umawia się Taylor Swift. Nie rozumieją jak mogę podróżować sama po świecie i używać mapy (niekoniecznie GPS), Stephen King to pewnie jakiś producent Hollywood i w ogóle jak to możliwe, że Rosja jest taka duża? Kiedy pokazałam krainę Putina swojej Amerykańskiej koleżance na mapie, nie wiem kto był w większym szoku. Ona, że Rosja jest taka „huge”, czy ja, że dopiero w wieku 25-lat to odkryła.

10. Patriotyzm

IMG_3414.JPG

Amerykanie będą wszędzie wieszać swoje flagi, nosić jedną skarpetę w gwiazdki, a drugą w paski i tatuować swoje narodowe symbole na wszystkich częściach ciała. Patriotyzmu uczy się już w szkole, gdzie często dzień wyznacza wyciągnięcie i ściągnięcie flagi. Ostatnie wybory prezydenckie przeżywały nawet dzieci. Kiedy Trump triumfował, mój sześcioletni podopieczny się rozpłakał, a jego starsza siostra pakowała walizkę do Afryki. Hymn grany jest nie tylko przed meczami reprezentacji, ale przy okazji wszystkich wydarzeń i często śpiewany jest przez zawodowych śpiewaków. W Święto Niepodległości jest więcej fajerwerków niż w Polsce w Nowy Rok, a na ulice ruszają kolorowe parady i tłum świętujących ludzi. W Ameryce nikt nie ma problemu z odpowiedzią, jaki kraj jest najlepszy na świecie.

  • Hahah mam podobne odczucia, zwłaszcza z definicją słowa kultura. Niejednokrotnie mi szczęka opadała widząc zachowanie tutejszych ludzi ale wciąż powtarzam sobie, że ich pojęcie kultury jest różne od europejskiego. Po prostu to słowo mi do nich nie pasuje hehe

  • Sara

    czy moge sie dowiedziec w jakim miescie mieszkasz? 🙂

    • Mieszkam w mieście Greenwich w stanie Connecticut 🙂

  • Pingback: 10 sygnałów, że w Ameryce nadchodzą Święta Bożego Narodzenia()