Kijów jest czerwony. O tym jak zorganizować podróż dla grupy

Dzisiaj trochę inaczej. Mniej turystycznie, bo też nie w tym celu wybraliśmy się do Kijowa. Tym razem mieliśmy obejrzeć finał Ligi Mistrzów. Na ten dzień my, kibice Liverpoolu, czekaliśmy ponad dziesięć lat! Większość z nas nie miała biletu na stadion, ale chcieliśmy być w mieście, by choć trochę poczuć emocje towarzyszące tak wielkiej imprezie sportowej. Kiedy więc Liverpool pokonał Romę w półfinale, padła szybka i jednogłośna decyzja – jedziemy do Kijowa!

Liczba osób: 7. Czas: Jeden weekend.

  1. Skorzystaj z mediów społecznościowych i innych aplikacji.

W tym momencie najlepszym chyba narzędziem do organizacji wydarzeń wśród znajomych jest Facebook. Sama trzymam go już tylko w tym celu, bo poza tym uważam, że zrobił się tam duży śmietnik. Kiedy omówiliśmy już przez Messenger wstępne rzeczy, jak liczba chętnych i czas podróży, założyliśmy zamkniętą grupę na Facebooku, by w kilku postach podsumować najważniejsze punkty wyprawy. Taka grupa jest znacznie bardziej przejrzysta niż czat i można szybko przeskakiwać między różnymi tematami. Polecam, jeśli chcesz uniknąć niekończących się pytań. Można tam wrzucić godziny i miejsca odjazdów/odlotów, noclegi, czy nr. konta, na które trzeba oddać pieniądze, jeśli jedna osoba założyła za resztę grupy.

  1. Podziel się zadaniami.

Jeden jest ekspertem od wyszukiwania tanich przejazdów, drugi z łatwością znajdzie hotel, a trzeci był już poprzednio w tym mieście i może polecić miejsca warte odwiedzenia. Już rankiem po półfinale wspólnie zaczęliśmy przeszukiwać AirBnb, Booking i inne przydatne strony, by znaleźć tani hostel. Ceny drożały z minuty na minutę, a oferty znikały w mgnieniu oka. Musieliśmy działać szybko. Ostatecznie ja zarezerwowałam hostel dla dziewczyn, a chłopaki zrobili to sobie osobno. Jeszcze tego samego dnia byliśmy na dworcu, by kupić bilety na pociąg. Jeden z kolegów założył za całą grupę, a my potem odpowiednio się z nim rozliczyliśmy. 

  1. Wyznacz lidera.

Jakkolwiek trzeba dzielić się zadaniami, tak ostatecznie warto wyznaczyć lidera, który zbierze wszystko w całość i będzie trzymał całą grupę w ryzach. Przy organizacji tego wyjazdu zaczęłam załatwiać sporo rzeczy już na samym początku, a potem po trochu sama przejęłam inicjatywę. Na sam koniec stworzyłam podsumowanie w Google docs z godzinami odjazdów, adresami hosteli i innymi ważnymi informacjami związanymi z wjazdem na Ukrainę. Link trafił na naszą grupę na Facebooku, by każdy miał szybki i łatwy dostęp. Potem zostało już tylko gonić naszą paczkę po dworcu, gdy ociągali się z wsiadaniem do pociągu. Mam nadzieję, że mi wybaczą

  1. Zbierz zaliczkę.

Kiedy wpłacasz na coś pieniądze, ciężko się potem wycofać. Czujesz się zobowiązany do wyjazdu i szkoda ci tracić tych środków, bo nawet jeśli uda ci się potem zwrócić bilety, dostaniesz z powrotem tylko częściowy procent ceny. Naszą pierwszą inwestycją był zakupiony przejazd pociągiem na trasie Przemyśl-Kijów. Mieliśmy bilety dla 10 osób i taką paczką mieliśmy wyruszyć w piątek rano z Krakowa. Mimo wszystko trzy osoby zrezygnowały, ale na szczęście odsprzedaliśmy większość biletów, więc mało na tym stracili. Zainteresowanie tym wyjazdem wśród kibiców było jednak ogromne.

  1. Ustal zasady i określ za co bierzesz odpowiedzialność

W końcu udało się dopiąć podróż. Jest grupa, lider i omówione szczegóły. Teraz pozostało już tylko pakować plecak i ruszać w drogę. Warto jednak ustalić jakieś zasady. My już od początku wiedzieliśmy, że wyjazd będzie połączony z imprezowaniem. Najważniejszą zasadą było więc, że każdy pilnuje sam siebie i choćby nasze drogi w jakiś sposób się rozeszły, to stawia się o wyznaczonych godzinach na odjazdach. Z punktualnością było już potem różnie, ale na szczęście nikomu pociąg nie uciekł!

Liverpool ostatecznie przegrał swój finał. Nikt jednak nie odbierze nam wspomnień i emocji tamtego weekendu. Spotkaliśmy ludzi z całego globu: z Australii, Słowacji, Egiptu, Francji, Anglii, Czarnogóry, USA… Długo by tu wymieniać. Kijów stał się tego weekendu czerwony, gdzie tylko czasami spacerowały nieliczne grupki kibiców Realu w białych koszulkach. Pamiętam tą euforię, radość i uczucie wspólnoty, gdy wspólnie bawiliśmy się w strefie kibica w Parku Szewczenki. A potem były już tylko łzy, gorzki smak porażki i pocieszające ramię przyjaciół. Taki rollercoaster w futbolu to codzienność, ale własnie dla tych emocji i ludzi, którzy za piłkę dadzą się pokroić, warto było pojechać. 

Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it’s much more serious than that.

Bill Shankly

Wspomnienie z Kijowa:

1. Kto chce się przejechać?. Żółta marszrutka na Ukrainie to najtańszy środek transportu.

2. Piłka nożna nie tylko dla chłopaków.

3. Dzięki Salahowi, Liverpool zdobył serca kibiców z Egiptu.

4. Ładniejsza część kibiców Liverpoolu z Polski 🙂

 

5. Zacieśniamy polsko-ukraińskie relacje.