Akcja – indyk, czyli jak Amerykanie obchodzą Święto Dziękczynienia

W tym roku po raz pierwszy w życiu obchodziłam Święto Dziękczynienia. Do tej pory znałam je tylko z książek i hollywoodzkich produkcji. Cieszyłam się więc, że doświadczę czegoś nowego i wykreślę kolejną pozycję ze swojej Bucket List (lista rzeczy do zrobienia w życiu). Święto minęło i co mogę powiedzieć? Indyk i korki to chyba najżywsze wspomnienia!  Nie chcę cię jednak zostawiać ze stereotypami, dlatego tekst będzie nieco dłuższy, niż jeden akapit.

Dzień po Halloween, Amerykanie już zaczynają myśleć, czym zastawią stół w Święto Dziękczynienia. W USA przypada ono zawsze w czwarty czwartek listopada. Obchodzi się je na pamiątkę uczty, w jakiej wzięli udział pierwsi angielscy osadnicy oraz Indianie, którzy pomogli im przetrwać w nowych warunkach. W 1863 roku prezydent Abraham Lincoln ogłosił je świętem narodowym. Wielu Amerykanów twierdzi, że to ich najważniejsze święto. W odróżnieniu od Bożego Narodzenia, obchodzą je wszystkie grupy etniczne i religijne.

Obecnie Święto Dziękczynienia to dla Amerykanów czas, by odpocząć, spotkać się z rodziną i wspólnie podziękować Bogu za wszelkie dobra. Miliony Amerykanów wsiada w samochody, a na drogach tworzą się gigantyczne korki. Ja wybrałam się ze swoją rodziną do Portland w stanie Maine, gdzie dołączyliśmy do bliskich mojego amerykańskiego taty. Wieźliśmy ze sobą wino i sos żurawinowy.  Przyjechaliśmy jako ostatni, więc na miejscu czekało już na nas około 40 osób, dwa indyki i pies (dla jasności, to tylko pupil gospodarzy, nie uwzględniony w świątecznym menu).

IMG_2976.JPG
Indyk, jako najważniejsza potrawa w Święto Dziękczynienia. 

W zasadzie obiad się jeszcze gotował, więc my kręciliśmy się po kuchni, podjadaliśmy przekąski, piliśmy wino, czasami ktoś przemieszał ziemniaki w garnku. Jeden z wujków został zatrudniony do krojenia indyka, ktoś inny rozłożył talerze. Większość czasu staliśmy jednak przy stole i rozmawialiśmy. Nikt nie biegał i szukał krzeseł dla 40-stu osób, Amerykanie często plotkują na spotkaniach towarzyskich po prostu na stojąco. Nikt też nie zrzucał całej roboty na gospodarzy. Kiedy jedzenie w końcu wylądowało na stole, sami nałożyliśmy je na swoje talerze. To jeszcze jedna z cech jaką zaobserwowałam u Amerykanów. Zawsze czują się komfortowo w kuchni sąsiada, czy swoich krewnych.

IMG_2978.JPG
Uroczysty obiad z okazji Święta Dziękczynienia. Indyk z sosem żurawinowym jako gwóźdź programu. 

Co ostatecznie wylądowało na naszych talerzach? Wybór był duży, bo Amerykanie zawsze robią za dużo jedzenia. Indyk z sosem żurawinowym to oczywiście podstawa, poza tym puree z normalnych i słodkich ziemniaków, warzywa, sałatki, sosy, pieczywo. Zwykle Amerykanie wtedy ładnie dekorują stoły. My zastawiliśmy dwa, jednak wciąż brakowało dla wszystkich miejsca. Siadaliśmy więc gdzie popadnie, a ja znalazłam pojedynczy fotel w rogu pokoju. Stąd powyższe zdjęcie robione, że tak powiem „na kolanie”.

Jedzenie wciąż stało na stole w kuchni, więc nie obyło się bez dokładki. Kiedy już ogołociłam drugi talerz i można było umierać z przejedzenia, wtedy na stół „wjechały” desery. A wybór jeszcze większy niż przy obiedzie, bo każdy przyniósł coś od siebie. Tradycyjnie placek dyniowy, szarlotka, a także lokalne desery z Maine. Kiedy zaczęłam narzekać, ze już tego nie zmieszczę, Amerykanie tylko się śmiali: Jedz! O to przecież tak na prawdę chodzi w Święto Dziękczynienia.

IMG_2989.JPG
Placek dyniowy to najbardziej popularny deser w Święto Dziękczynienia.

Czas nam wesoło mijał, część planowała już zakupy na zbliżający się Black Friday (pol. Czarny Piątek), a w  pokoju obok wszyscy fani sportowych wrażeń zasiedli przed telewizorem. Jedną z kolejnych tradycji tego święta jest wspólne oglądanie meczów futbolu amerykańskiego. Ja jednak do tej pory nie rozumiem wszystkich zasad, więc wybrałam się na najwyższe piętro do pokoju gier. Dom naszych gospodarzy był na prawdę duży. Mogliśmy zagrać m.in. w ping-ponga, bilarda, czy pinball.

IMG_2986.JPG
Trochę rozrywki po dużym obiedzie się przyda. Pinball w wersji realnej. Do tej pory grałam tylko na komputerze. 

A co sami Amerykanie myślą o Święcie Dziękczynienia? Ameryka to mieszanina wszelkich grup religijnych i etnicznych, dlatego to jedyne święto, które obchodzą wszyscy. Wielu powtarza, że lubią je, ponieważ nie muszą myśleć o prezentach, a jedynie cieszyć się czasem spędzonym z bliskimi. Ale są też tacy, którzy pamiętają ciemne karty historii i fakt, że Amerykanie nie zawsze byli mili dla Indian.

Ja osobiście polubiłam Święto Dziękczynienia. To na prawdę fantastyczny czas, który możemy poświęcić na zacieśnienie więzi z rodziną. Ale także okazja do głębszej refleksji i podziękowania za to, co mamy w życiu. Za zdrowie, rodzinę, dom, jedzenie w lodówce, podróże i wszelkie inne dobra, które sobie cenimy. Kto wie, może przeniosę je kiedyś na polskie salony?