8 mocnych powodów, dlaczego podróżuję

W ostatnim poście, opowiedziałam ci o przeszkodach, jakie wiążą się z życiem na walizkach. Dlaczego więc ciągle podróżuję i przeprowadzam się do innych miast, a nawet krajów?

Wrzucam plusy i minusy na wagę. Jest ich tyle samo, a jednak szala z pozytywnymi stronami szybko opada na dół. To właśnie one mają dla mnie większą wartość. Nie wymyślę już nic więcej, jak podzielenie się z tobą cytatem, który poznałam wiele lat temu i którym kieruję się w życiu.

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.

Mark Twain

A teraz poznaj moje powody:

1. Ciekawość.

To od niej wszystko się zaczęło. Dlaczego na południu Polski są góry, a na północy morze? Ile czerwonych budek telefonicznych jest w Wielkiej Brytanii? Czy na prawdę w Stanach Zjednoczonych jedzą tylko hamburgery? A jak smakuje smażony aligator? To ciekawość świata skłoniła mnie do opuszczenia rodzinnych stron i wyruszenia w podróż. Jednodniowa wycieczka, weekendowy trip, tygodniowy wyjazd, czy nawet roczna emigracja. Korzystam z każdej okazji, by zobaczyć więcej, doświadczyć bardziej i zapamiętać na dłużej.

2. Piękno świata

W życiu każdego z nas są takie chwile, które zapamiętujemy na zawsze. Zakończenie szkoły, ślub, narodziny dziecka. Ja nigdy nie zapomnę chwili, kiedy po raz pierwszy stanęłam na zatłoczonym Times Square. Świetlne reklamy rażące w oczy, głośne klaksony żółtych taksówek, zbita masa ludzka i to przenikające kości zimno. Wciąż słyszę szum dzikich fal rozbijających się o Moherowe Klify w Irlandii. W deszczowe dni uciekam myślami do lazurowej wody na Bahamach i kolorów tropikalnych roślin. Znów chciałabym spacerować między różowymi flamingami o smukłych, długich szyjach. Jest tak wiele magicznych miejsc do odkrycia, że szkoda siedzieć w domu.

Twarzą w twarz z bezgranicznym pięknem Moherowych Klifów w Irlandii.

3. Emocje

Znasz to uczucie, kiedy spełniasz marzenie? Motylki w brzuchu, spocone dłonie, szeroko otwarte oczy i ta ogarniająca cię radość. Uśmiech przykleja się do twojej twarzy, a innym razem płaczesz ze szczęścia. Twoje zmysły są wyostrzone. Chłoniesz każdy ruch, dźwięk, zapach. Tworzysz wspomnienie, które zostaję z tobą nawet do końca życia. Często do niego wracasz, a już sama myśl o tym wydarzeniu, wprowadza cię w dobry nastrój. Dla mnie pojechanie w nowe miejsce, oznacza najczęściej spełnienie kolejnego marzenia. Wyobraź sobie więc podekscytowanie, jakie mi towarzyszy, kiedy w końcu docieram do upragnionego celu.

4. Brak rutyny

Dzień przed Wigilią jeżdżę na łyżwach w Central Park. Mam na sobie płaszcz i ciepły szal. Następnego dnia opalam się na Bahamach, gdzie śnieżnobiały piasek przechodzi płynnie w lazurową wodę. Kolejny poranek i zwiedzam pieszo wyspę Nassau, poznaję jej mieszkańców, próbuję lokalnej ryby. W nocy jadę na festiwal Junkanoo, podziwiając kolorowe stroje, ozdobione mnóstwem cekinów i piór. Nowy dzień i karmię papugi, odkrywam tropikalną roślinność. Następnego dnia jestem już w Orlando, gdzie poświęcam najbliższe dwie doby na Magic Kingdom i Universal Studio. To mój ostatni dłuższy wyjazd. W dobrze zaplanowanej podróży, nie ma czasu na nudę. Każdy dzień przynosi coś nowego.

Białe piaski i lazurowa woda Bahamów to idealne połączenie.

5. Doświadczenie

Cztery lata temu nie wiedziałam nawet jak zarezerwować bilet lotniczy. Tymczasem niedawno podróżuję samotnie po USA, planując każdy najmniejszy szczegół. Stałam się nie tylko ekspertem od organizacji podróży, ale także specem do rozwiązywania nieprzewidzianych problemów, czy dumnym przedstawicielem Polski za granicą. Wiem też, jak poradzić sobie z samotnością, tęsknotą, strachem. Doradzę jak założyć konto bankowe w obcym kraju, jak kupić bilet na mecz piłkarski w Anglii i gdzie najlepiej pójść na imprezę w Nowym Jorku.  Pamiętaj, szkoła nauczy cię czytania i pisania. Podróż nauczy cię życia.

6. Nowe znajomości

Jeden z ważniejszych punktów na liście. Podróże i liczne emigracje zaowocowały mnóstwem nowych, wyjątkowych znajomości. Moi przyjaciele mieszkają niemal na każdym kontynencie i pochodzą z zupełnie różnych środowisk. Dużo się od nich nauczyłam. Poświęciłam wiele godzin na dyskusje o różnicach kulturowych, wymianę poglądów oraz przekonań o ludziach i świecie. Wiem, że zawsze mogę na nich liczyć i przywitają mnie z otwartymi rękoma, kiedy przyjadę do ich kraju. Oprócz przyjaciół, zdobyłam też ciekawe kontakty „biznesowe”. Otwierają mi nowe drzwi i dają możliwości, z których na pewno skorzystam w przyszłości.

Obejrzeć swoich idoli z boiska z wysokości trybun – bezcenne! Na stadionie Anfield w Liverpoolu.

7. Rozwój

Odkąd zaczęłam podróżować, jestem innym człowiekiem. Starcie z różnorodnością świata, zdjęło mi wiele klapek z oczu. Wypracowałam w sobie wiele nowych cech, które teraz wykorzystuję w codziennym życiu. Odwagę, jakiej potrzebowałam na samotne podróże, przekładam teraz na odwagę do podejmowania ważnych decyzji i zmian w życiu. Cenię sobie też swoją swoją otwartość, którą nabyłam poprzez przebywanie w międzynarodowym środowisku. Podróże pomogły mi również w rozwoju umiejętności twardych, jak chociażby wiedza geograficzna o świecie czy nauka języków obcych.

8. Przygody

Nie lubię się nudzić, a kiedy wpadam w rutynę, zaczynam szukać przygód. Stąd pomysł na Bucket List, dzięki której spróbowałam wielu rzeczy po raz pierwszy. Przygód szukam również w trakcie swoich podróży. Czasami one same mnie znajdują, kiedy gubię się na przykład w lasach New Jersey, szukając wyjścia przy blasku księżyca. Pierwsze Halloween w Irlandii, darmowy wyjazd na Willis Tower w Chicago, czy spotkanie z Philem Thompsonem w Rotterdamie. Z radością wracam do tych wspomnień i lubię dzielić się opowieściami z rodziną i znajomymi.

Nigdy nie jest za późno, by świętować swoje pierwsze w życiu Halloween.

Czy wahasz się jeszcze przed spakowaniem plecaka? A ciebie co motywuje do podróżowania po świecie?