5 powodów, dlaczego odwiedziłam Nowy Orlean

Wampiry, czarownice, aligatory, Bourbon Street, francuskie pączki, jazz, Hurricane… może się zakręcić w głowie. Jednakże nie mieszkańcom Nowego Orleanu i wszystkim miłośnikom dobrej zabawy, którzy licznie napływają do miasta. To tutaj doświadczysz, rzeczy, których nie spróbujesz nigdzie indziej na świecie. Prawdziwie amerykańskie miasto z europejską duszą, gdzie muzyka mieszka na ulicy, impreza nigdy się nie kończy, a dziewczyny pokazują nagie biusty za sznur korali.

1. WAMPIRY

Rodzina Mikaelson to pierwotne wampiry, które założyły Nowy Orlean w XVII wieku. Przez długie lata rządzili miastem, zmagając się o władzę z wilkołakami i czarownicami. Pewnego dnia ich ojciec rozpętał tragiczny w skutkach pożar i wypędził wszystkich z miasta… Dobra, nie będę was już dłużej nabierać. To tylko scenariusz amerykańskiego serialu „The Originals”, dzięki któremu pokochałam Nowy Orlean i zapragnęłam go kiedyś odwiedzić. Tak na prawdę został założony przez Francuzów w 1718 roku. Nie bez powodu jednak akcja am. serialu o wampirach toczy się w Nowym Orleanie. Mówi się, że jest to najbardziej nawiedzone miasto Ameryki. Miasto, w którym mieszkają wampiry, czarownice, wilkołaki, w którym uprawia się czarną magię. To tutaj znajduję się jedyny w USA sklep dla wampirów. To tutaj kupisz laleczkę voodoo, w którą wbijając szpilki, zrobisz krzywdę znienawidzonej osobie na odległość. Na każdej ulicy mijasz wróżbitów, którzy rozkładają karty – zatrzymaj się, a przepowiedzą ci przyszłość.

New Orleans

New Orleans1

New Orleans

2. MUZYKA I MIASTO WIECZNEJ IMPREZY

Nowy Orlean słynie jednak nie tylko z nadprzyrodzonych istot. To również kolebka jazzu, który narodził się i dojrzewał na ulicach miasta. To tutaj przyszedł na świat Louis Armstrong, jeden z największych muzyków jazzowych w historii. Uliczni artyści umilają ci spacer za dnia, wieczorem zaś bawisz się do dźwięków kapel, występujących na żywo w każdym klubie. Nowy Orlean to także jedyne miasto w USA, gdzie dozwolone jest picie alkoholu na ulicy. Możesz więc kupić drinka w jednym miejscu i maszerować z nim, wstępując po drodze do innych lokali. Nic dziwnego więc, że impreza trwa tutaj już od samego południa.

IMG_2617

IMG_2644

IMG_2664

3. JEDZENIE

Czasami ludzie pytają mnie, czego nie lubię w Ameryce. Odpowiedź przychodzi szybko – nie cierpię amerykańskiego jedzenia! Nie mogę jednak narzekać na Nowy Orlean, który jako nieliczny oparł się inwazji hamburgerów z frytkami. W mieście króluje kuchnia, która jest mieszaniną wszelkich kultur, jakie kiedykolwiek dotarły do Nowego Orleanu. Będą więc francuskie pączki w kształcie kwadracików posypane ogromną ilością cukru pudru. Także Jambalaya, na bazie ryżu z dodatkiem warzyw i owoców morza, którą niektórzy uważają za modyfikację hiszpańskiej paelli. Słynna jest też kanapka Po’boy, a właściwie Poor Boy, czyli biedny chłopiec. Kiedyś serwowana biednym robotnikom, z czasem nabrała znaczenia lokalnej potrawy. Oryginalnie wypełniona… owocami morza, chociaż teraz dostaniesz też wersję z kurczakiem, czy wołowiną. Na przystawkę zaś możesz zjeść smażonego aligatora.

IMG_2782

IMG_2651

IMG_2821

4. ALIGATORY, PALMY I PELIKANY.

Pozostając przy temacie aligatorów, jednego dnia masz je na talerzu, by rankiem następnego dnia je karmić. Wiedziałeś, że one też lubią hot-dogi i marshmallows? To muszą być faktycznie amerykańskie aligatory! Mieszkają poza miastem w delcie Missisipi w otoczeniu bagiennych lasów cypryśnikowatych. To tutaj możesz je zobaczyć z bliska, podziwiając też inne gatunki zwierząt i południową roślinność Stanów Zjednoczonych. Pelikany żyją również w parkach w mieście, a drzewa palmowe tworzą unikalny południowy klimat.

IMG_2853

IMG_2637

IMG_2729

5. MARDI GRAS

Na zakończenie przywieziony przez Francuzów Mardi Gras, który na stałe zagościł w Nowym Orleanie. Mardi Gras (dosłownie: Tłusty Wtorek), to wesoły karnawał trwający od Święta Trzech Króli, aż do Środy Popielcowej. Wtedy to ruszają liczne parady i zjeżdżają się wielbiciele dobrej zabawy z całego świata. Ja niestety dotarłam do miasta w innym terminie, ale tak na prawdę klimat tej imprezy czuję się cały rok. Wszędzie otaczają cię pamiątki w kolorach karnawału (fiolet, zieleń i żółć). Ludzie stoją na balkonach i krzyczą do przechodniów. W zamian za pokazanie zakrytej części ciała np. biustu, chętnie rzucą ci sznur korali. Niech was jednak nie zmylą korale na poniższym zdjęciu – ja swoje znalazłam na ulicy 🙂

IMG_2635

IMG_2827

IMG_2696